13 sierpnia odbyliśmy spacer po parku w towarzystwie Janusza Landowskiego, odpowiedzialnego w Urzędzie Miejskim za zieleń. Park obfituje w ciekawe gatunki drzew, na jego terenie znajdują się również trzy pomniki przyrody: lipa amerykańska o obwodzie pnia 295 cm i dwa buki pospolite (odmiana czerwonolistna) o obwodach pnia 273 cm i 207 cm. Po dwugodzinnym spacerze mamy kilka wniosków:

– część drzew należy wyciąć ze względu na posusz i zbyt gęste nasadzenie/są to samosiejki/.
– dramatyczna jest sytuacja wiązów, zostały zarażone je holenderska choroba wiązów. Giną nawet młode drzewa. Problem dotyczy również niszczenia przez owady kasztanowców białych, ale sytuacja ta jest znana od kilku lat.
– park ma wyśmienitą różnorodność drzew, z tego wiele szlachetnych (kilka gatunków lipy, dęby, buki)
– w oparciu o wielogatunkowość parku jest możliwe wytyczenie ścieżki dendrologicznej
– odnaleźliśmy wiele nasadzeń pierwotnych, pochodzących z końca XIX w.,  kilka krzewów ozdobnych urosło do sporych rozmiarów i się udrzewiło: jak leszczyna turecka czy głóg,
– w parku jest niewiele drzew iglastych: trzy grupy daglezji, sosny czarne i samotny modrzew
– odnaleźliśmy relikty pierwotnych, precelkowych alejek, które często były obsadzane jednym gatunkiem drzewa.  Znaleźliśmy alejki lipowe, bukowe, z lipy krymskiej, dębu itp. Można je bez problemu odtowrzyć
– najbardziej „inwazyjnym” gatunkiem drzewa  jest jesion, który zawłaszcza dużo słońca i tłamsi inne drzewa, a nawet nie pozwala na rozwój trawy. Stąd biorą się place gołej ziemi
– kilka wiekowych drzew jak wierzba czy kasztanowiec czerwony jest w bardzo złym stanie
– niektóre niewysokie drzewa bardzo dobrze sobie radzą i rosną w skupiskach,np. nie taki popularny u nas klon polny
– za czasów PRL w czynach społecznych zostały zasadzone topole, które zupełnie do parku nie pasują